Trochę czasu minęło, wiele rzeczy się wydarzyło i w pogodzie, i w zamyśle. W kwietniu padał śnieg. Prawdziwa zadymka śnieżna. Doświadczyliśmy tęczy; nadziei na lepsze jutro. Zamknęli nam drogę do płuc Ziemi, zamknęli nam usta kawałkiem bawełny. Trudno ocenić co nas jeszcze spotka... Wracając do zamysłu właściwie to chaos. Niczym mityczny Grek miotam się miedzy tym, co zasłyszane, a tym co napisane. Czesi, Szczygieł, Finowie, Woltari.....Nie wiadomo w co się zagłębić, na co się skazać:) A może odejść, dać się pochłonąć ziemi...
"Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną na klombach mych myśli sadzone za młodu Pod słońcem co dało mi duszę błękitną i które mi świeci bez trosk i zachodu". K. Wierzyński Stary dom, dobra książka, kuchnia, ogród...zioła. Wszystko, co z natury