Marzec tego roku jest łaskawy. Obdarza nas słońcem i przyjemną pogodą. Pomimo trudnej sytuacji światowej, natura zachęca nas do spacerowania, pierwszych porządków w ogrodzie. Dzień jest coraz dłuższy, a przez to książki spoczęły na półkach. Poczekają na deszczowy dzień. Wtedy "Leksykon miast intymnych" Jurija Andruchowycza zostanie dokończony.
Ale powróćmy do nieśmiałych przebłysków wiosny. Na polach, w starych sadach, pod drzewami zakwitły przebiśniegi. Pod oknami pojawiły się liście tulipanów i krokusy. Czas siewu zbliża się do nas, niczym klucze zamorskich wędrowców, którzy przylatują do nas z Afryki.
To było cztery dni temu. Przyszedł pierwszy dzień wiosny, a w górach dała o siebie znać biała pani.
I przypomniał mi się wiersz:
ZIMA
Niby potoki łez zamarzniętych,
Po niebie lila jasno-bladem,
Na srebrnych żaglach rozwiniętych,
Maleńkie chmurki płyną stadem.
Lodowym blaskiem gwiazd promienie
Skrzą się nad pola śnieżno-białe
I rozlewają w krąg milczenie
Melancholijne, oniemiałe.
I jakiś pokój dziwnie błogi
Ogarnął śnieżne mgły srebrzyste;
Na senne chaty, pola, drogi
Milczenie padło uroczyste.
I zamilkł wiatr, ucichły szumy
Korony topól szkieletowej;
Marzenia pełne i zadumy
W błękity patrzą nieme sowy.
I tylko z dala niespokojne
Słychać huczenie, śmig wiatraka;
I duch ze sobą toczy wojnę
I w nim, śród ciszy, wrzawa taka.
Antoni LangeNiby potoki łez zamarzniętych,
Po niebie lila jasno-bladem,
Na srebrnych żaglach rozwiniętych,
Maleńkie chmurki płyną stadem.
Lodowym blaskiem gwiazd promienie
Skrzą się nad pola śnieżno-białe
I rozlewają w krąg milczenie
Melancholijne, oniemiałe.
I jakiś pokój dziwnie błogi
Ogarnął śnieżne mgły srebrzyste;
Na senne chaty, pola, drogi
Milczenie padło uroczyste.
I zamilkł wiatr, ucichły szumy
Korony topól szkieletowej;
Marzenia pełne i zadumy
W błękity patrzą nieme sowy.
I tylko z dala niespokojne
Słychać huczenie, śmig wiatraka;
I duch ze sobą toczy wojnę
I w nim, śród ciszy, wrzawa taka.









Komentarze
Prześlij komentarz