Przejdź do głównej zawartości

Zmęczenie

 Budda powiedział, Tajemnicą zdrowia, tak umysłu, jak i ciała, polega na tym, by nie rozpaczać nad przeszłością, nie martwić się o przyszłość ani nie uprzedzać kłopotów, lecz żyć chwilą obecną, mądrze i poważnie.                                                                                                                                                           Długo nic nie pisałam i nie publikowałam. Jednak dwa lata wojny wywołało we mnie wiele różnych przemyśleń i potrzebę pisania. Popularne media niestety nie dają możliwości rozwinięcia myśli. Krąży wokół mnie temat zmęczenia, bo będąc zmęczonym nie widzisz celu, nie widzisz sensu. Zauważyłam, że zmęczenie psychiczne jest dużo gorsze od zmęczenia fizycznego. Patrzę na to już drugi rok. Słyszę te głosy. Ludzie są zmęczeni tematem. To tak długo trwa. No, ileż można pomagać?                                         Obecnie żyjemy w świecie (globalna wioska) w dobie fast. Fast news, które się lubią klikać. Kciukiem na przerwie przewijamy kolejne newsy, żeby móc później zagaić małoznaczącą rozmowę, pokiwać głową, że wiemy, rozumiemy, jesteśmy oburzeni lub absolutnie się nie zgadzamy. Zjadamy tego fast newsa, a na deser "milusi" filmik z króliczkiem na rączkach dziecka w popularnym medium TT. Zachwyt 4 sekundowy. Wracamy do pracy. Po pracy "odpalamy" jakiegoś popularnego osintowca, żeby wysłuchać informacji podsumowujących - nic się nie dzieje, wojna okopowa, wszystko stoi. Przesuwa wskaźnikiem po mapie, rozmieszcza ikonki brygad. Nic się nie dzieje. Rozmawiam z mężem. Patrzy w górę przez siatkę maskujących.

  Lecą? Co słyszysz? 

Zaczynają walić. Przylot. 

Kocham cię. Paka. 

Chłopcy zginęli. Ich nie ma. 

Przesunęły się pidery.

Front stoi. Ludzie giną. Wszyscy są znużeni. Wszyscy zmęczeni. Świat ożył. Odesa pod ostrzałem. Rączka małego chłopca wyłania się spod gruzów. Serce pęka. Łza spływa. Nie można odwracać wzroku. Noc. Kolejny dzień pracy. Scholz skompromitowany. NATO w rozsypce. Huti prowadzi dziwną wojnę. Tajwan dostarcza półprzewodniki Rosji. W Palestynie ludobójstwo. Żydzi są fe albo be, a rolnicy to diabły wcielone/baranki ofiarne, skrzywdzone przez UE.

Czym jesteśmy zmęczeni? Przesuwaniem kciukiem po ekranie, czytaniem nagłówków o pewnym znanym bosonogim podróżniku czy wypisywaniem pełnych jadu komentarzy, umieszczaniem emotek z łezką/pękniętym sercem? Czym zmęczeni?

Zmęczeni psychicznie i fizycznie są chłopcy w okopach. Zmęczeni, pracując dzień/noc na linii 0. Nie zawsze można iść spać; nie zawsze można iść odpocząć. Zmęczeni są brakiem bieżącej wody, brakiem możliwości zmiany odzieży, brakiem jedzenia, spaniem jak borsuki w ziemnych jamach i ciągłym nasłuchiwaniu. Tam dni zlewają się w jedno. Staje się obojętne czy jesteś miesiąc czy półtorej. Postępuje zmęczenie. I sinusoida emocji od złości po stagnację i obojętność. To jest zmęczenie. Słysząc, że ludzie są zmęczeni wojną, chce mi się histerycznie śmiać. My nie wiemy, czym jest zmęczenie wojną, bo mamy do czynienia tylko i wyłącznie z odbiciem tego, czym jest wojna. My tylko wodzimy ułamek tego, czym jest wojna i czym może być zmęczenie wojną. 

Zmęczeni są chłopcy w okopach.

Zmęczeni są chłopcy na tzw. zapleczu,.

Zmęczeni są wolontariusze.

Zmęczeni są rodziny wojskowych.

Zmęczeni są mieszkańcy przyfrontowych miastach.

Zmęczeni są mieszkańcy miast ukraińskich.

Jedni są na tyle zmęczeni i obojętni, że jest im już wszystko obojętne i bawią się do upadłego na gruzach. Inni budują swoją markę na IG, a inni będą żebrać o ostatnią hrywnę, dolara czy złotówkę dla ZSU. oni mają prawo być zmęczeni. Ale oni nie widzą "clickbajtowych" napisów, oni nie widzą wstrząsających zdjęć na jedną relację, ale widzą śmierć, brud, smród, krew. Dzień po dniu. Na wiele lat. Oni są zmęczeni, znużeni, ale iskra nadal się tu.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zdrowe jedzenie. Czy jest to możliwe?

 Kwestia zdrowego żywienia dość mocno mnie nurtuje od dłuższego czasu. Oczywiście, nie jestem jakąś skrajną fundamentalistką, jeżeli chodzi o jedzenie. Lubię gotować, lubię poszukiwać i tworzyć. Ogólnie lubię dobrze jeść. Poszukiwania doprowadzają mnie na różne strony i czytam różne przepisy. Mając troje dzieci i ciężko pracującego partnera, wolę dbać o ich jadłospis. Może z rok temu natrafiłam na stronę  Home - Paleo Strefa Moniki Piaseckiej . Autorka opisuje dietę paleo i keto. Nie mam za dużo samozaparcia, żeby stosować jakiekolwiek diety, ale przepisy, które znalazłam u pani Moniki: palce lizać. Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła, dlatego mam problemy z ciastami ;)  Danie główne: 1. Tortilla 2. Surówka z białej kapusty 3. Dodatki Tortilla 6 kopiatych łyżek mąki (autorka podaje wersję paleo, ja dałam zwykłą) 4 jajka  1 łyżka oleju (oliwa z oliwek) *olej do smażenia W oryginale autorka daje oczywiści olej kokosowy i miksuje. U mnie ciasto było zbyt gęste,...

Deszczowa piosenka

Pogoda z jednej strony nie rozpieszcza, a z drugiej pozwala wiele rzeczy. Wolę pracować w ogrodzie przy deszczowej pogodzie. Łatwiej plewić, kopać. Jednak i my, i rośliny potrzebują słońca. Wszystko tonie w soczystej zieleni.Otaczają nas jej  dziesiątki odcieni. Niepokoi tylko ten systematyczny wzrost wód. Ten niewielki potok wczoraj wyglądał tak. A jak będzie wyglądał za parę dni, w czasie, których ciągle pada nie da się przewidzieć. Jednak ten deszcz jest na swój sposób piękny. Osnuwa wszystko zieloną mgłą. Otula każdy centymetr świata. I, gdzieś tam na krańcu świata, przycupnął mały dom o drzwiach za małych, oknach za szerokich, gdzie nikt nie pyta, tylko snują się opowieści. Klon przytulił się do starej szopy. Podtrzymuje je swoimi młodymi, hardymi ramionami, a ogromna lipa z dębem czuwa nad domem jak stary ojciec z matką. Rośliny zaczęły wzrastać i piąć się ku górze w poszukiwaniu najdrobniejszych promieni słońca. W Beskidach nadszedł czas gwałtownych burz. W tym ...

Ty mój zielonostanie, czym ten świat bez Ciebie?

Sierpień nadszedł i rozgościł się na dobre. Kwitnie wrotycz, arcydzięgiel i krwawnik. Dziurawiec nabiera kolorów ziemi. Jakby oddawał słoneczne blaski, a nabierał mocy ziemi.  Każdy dzień przynosi coś innego, coś dobrego. Sianokosy już za nami. Było wesoło i przaśnie. Pięć kobiet podniosło ramię w ramię grabie i zbierało dary łąk. Śmiałyśmy się, żartowały jak kiedyś nasze mamy i babcie podczas "szkubania" ptactwa domowego, czy zbiorów.     Jutro nadejdzie wrzesień. Ten rok jednego dnia płacze deszczem, a już następnego pieści nas pajęczyną słońca. Czas jednak jest łaskawy, bo daje możliwość spacerów i zbiorów. To dziwne, ale w powietrzu czuję zapowiedź zimy. Niby jest ciepło, ale powietrze od czasu do czasu przenika powiew śniegu. Dziwne i fascynujące.        Nadszedł czas wekowania słoików. Kiszą się dumnie wyprężone ogórki, ostra adżika czeka na swój czas, a smażone powidła kuszą swym smakiem. Mimoza czeka na nas. Już niedługo zabierzemy ją do domu, ...